Bóle w klatce piersiowej.
To dość istotny problem u pacjentów po zawale mięśnia sercowego. Sytuacja zawału mięśnia sercowego powoduje, że zaczynamy być wyczuleni na to się z nami dzieje, zwłaszcza jeśli wcześniej nie chorowaliśmy. Okazuje się, że mamy klatkę piersiową i coś w niej możemy czuć, zwłaszcza teraz.
Problem pojawia się wówczas, gdy cała nasza uwaga przesuwa się na dolegliwości wywodzące się z klatki piersiowej i zaczyna to paraliżować naszą uwagę. Wskazane jest wówczas uporządkowanie tej sytuacji – po prostu należy nazwać pewne rzeczy po kolei, uświadomić sobie co może być groźne, a co jest zupełnie obojętne.
Zatem powiedzmy sobie jeszcze raz: choroba, owszem może wracać, ale z reguły objawy są takie same – odczuwa się ból, pieczenie o takim samym rodzaju, względnie innym nasileniu, przy wysiłku lub spoczynku; dolegliwości wysiłkowe ustępują zwykle po zaprzestaniu wysiłku. Z kolei bardzo często po przebytym zawale pacjenci odczuwają kłucia w klatce piersiowej, bóle, które zlokalizowane są punktowo, przed sercem, które nasilają się w czasie oddechu, promieniują na wylot klatki piersiowej. Dolegliwości mogą mieć charakter trudno definiowalny – pacjenci mogą opisywać, że coś czują w klatce piersiowej, że czują się dziwnie.
Proszę spróbować zwrócić w takich sytuacjach uwagę na fakt, czy odczuwane dolegliwości mają związek z aktywnością fizyczną. Ponadto, czy pojawiają się one wówczas, gdy nasza uwaga nie jest niczym zajęta. Jeśli wspomniane dziwne dolegliwości nie mają żadnego związku z wysiłkiem (tzn. odczuwamy je kiedy siedzimy, a w czasie marszu, albo większego wysiłku nie pojawiają się w ogóle), albo występują wówczas kiedy siedzimy i nasza uwaga nie jest niczym pochłonięta, najpewniej nie mają one nic wspólnego z sercem.
Często pacjenci opisują, że kiedy siedzą wieczorami w domu, zaczynają nagle odczuwać coś dziwnego w klatce piersiowej – nie jest to ból taki jak przy zawale, w zasadzie nawet nie jest to ból, ale zaczynają się przy tym niepokoić i denerwować. Co więcej, im bardziej przyglądają się sobie, obserwują te dolegliwości, tym bardziej się one nasilają, oni sami denerwują się coraz bardziej, aż przychodzi taka chwila, że nie są w stanie nabrać „pełnego” oddechu, robi im się duszno, może kręcić się im przed oczami, widzą mroczki przed oczami, odczuwają silne kłucia, a nawet opasujący ból w klatce piersiowej. Winna temu wszystkiemu jest tzw. hiperwentylacja – czyli dyskretne, trudne do zaobserwowania zaburzenia oddychania, które występują w sytuacjach stresujących. Mechanizm jest następujący – odruchowym mechanizmem w sytuacji zdenerwowania jest przyspieszeni i spłycenie oddechu. Prowadzi to bardzo szybko do zaburzenia wymiany powietrza w płucach i kończy się tym, że podnosi się stężeni tlenu, a maleje stężenie dwutlenku węgla. Nawet drobne zmiany we wzajemnym stężeniu tych dwóch gazów w płucach oraz następnie we krwi, prowadzą do zmiany poziomu pH krwi oraz płynu mózgowo-rdzeniowego. Taki stan dla naszego mózgu automatycznie wiąże się ze stanem zagrożenia, strachu, leku. Tym samym w sytuacji hiperwentylacji, można powiedzieć nasz umysł jest w większej gotowości do interpretowania otaczającego nas świata w kategoriach zagrożeń, strachu i lęku. Zatem w pewnym sensie możemy wywołać u siebiestan leku wykonując bardzo szybkie i płytkie oddechy.
W praktyce często działa to na zasadzie spirali opisanej powyżej – pojawia się bodziec interpretowany jak coś niebezpiecznego; automatycznie w sposób subtelny zmienia się sposób oddychania, co pogłębia poczucia strachu i zagrożenia, co dalej sprzyja hiperwentylacji i tak dalej. Uniknięcie takich sytuacji jest trudne bez przejścia odpowiedniego treningu oddechowego.
